suler.org

0.2 bew

Monetto.pl wyciągnęło pierwszego asa z rękawa. W komunikacie prasowym poinformowało o dwóch umowach, szczególnie istotnych z punktu widzenia pożyczkodawców.

Pierwsza umowa została podpisania z Krajowym Rejestrem Długów, co daje Monetto.pl dostęp do bazy z informacjami o nierzetelnych kredyto- i usługobiorcach. W bazie KRD rejestrowane są bowiem również dane osób, które nie tylko nie spłacają rat kredytów, ale mają problemy z uiszczeniem opłat za telewizję kablową, energię elektryczną czy gaz.

Druga umowa zawarta została z firmą windykacyjną Kaczmarski Inkasso. Na bazie tej umowy pożyczkodawcy nie będą ponosili opłat wstępnych przy próbie odzyskania pożyczonych pieniędzy. Łukasz Banach przekonuje, że Monetto.pl wraz z Kaczmarski Inkasso przedstawi jasny i uczciwy system rozliczeń z opłatami jedynie za odzyskane środki.

To bardzo dobre informacje dla przyszłych uczestników platformy Monetto.pl. Co więcej, są one potwierdzeniem, że nagła zmiana z komunikacji w stylu “pierwszy serwis social lending w Polsce” na “najbezpieczniejszy serwis social lending w Polsce” nie jest tylko wynikiem prztyczka w nos od Kokos.pl.

Finansowo.pl tymczasem milczy.

Zapowiada się ciekawa wiosna ;)

Artur Kurasiński w ostatnim poście podsumował sytuację na polskim rynku serwisów social lending. Kilka rzeczy należałoby jednak doprecyzować:

  • Jedyny problem jaki trapił (i trapi) Monetto to brak publicznej i otwartej działającej wersji serwisu. No i konkurencja ze strony działającego serwisu Finansowo.pl - nie ma działającego serwisu social lending Finansowo.pl, były aukcje kredytowe, których to już nie ma (nie miały one nic wspólnego z pożyczkami pieniężnymi w modelu P2P),
  • Tak więc na rynku obecnie A.D. 2008 są trzy firmy ale wygląda na to, że walka o pierwsze miejsce rozegra się między dwoma serwisami - Monetto i Kokosem. Finansowo ma zbyt wiele do nadrobienia i nawet jeśli zaskoczy rynek informacją o podpisanej umowie z którymś z banków to na dzień dziesiejszy nie będzie się liczyć - moim zdaniem wszystkie serwisy social lending są na początku bardzo długiej drogi i za wcześnie na mówienie, że ktoś jest już przegrany. Tym bardziej, że propozycji Rafała Agnieszczaka nie widzieliśmy jeszcze na oczy, póki co pod adresem finansowo.pl widzimy tylko splash zapowiadający nową platformę,
  • A przecież wcale nie jest powiedziane, że na rynku polskim muszą być obecne tylko trzy serwisy - może pojawi się gracz za zagranicy skuszony tak świetnie rozwijającym się rynkiem i przetartymi szlakami w dziedzinie prawnych niuasnów? - co do tego jestem nawet przekonany ;-),
  • W podsumowaniu postu Finansowo.pl wymieniane jest jako pierwszy polski serwis social lending, a to pomyłka, pierwszym serwisem (z prawdziwego zdarzenia) jest Kokos.pl,
  • Mowa jest też o braku wizji i rozwoju - nie szarżowałbym z takimi opiniami, skoro nic jeszcze nie widzieliśmy,
  • Dalej w podsumowaniu o Kokos.pl: Brak wyraźnej promocji oraz brak silnego partnera w dziedzinie bankowości i finansów - tutaj, tak jak pisałem wcześniej, Blue Media może mieć asa w rękawie, jak zresztą i inne serwisy, co w komentarzu do mojego poprzedniego wpisu zasugerował Łukasz Banach. Jeśli idzie o sam marketing, to Dorota Janik, PR Manager z Blue Media w rozmowie na blogu P2P-Banking.com zapowiada: A large marketing campaign is scheduled for March. Zatem: jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy…
  • I na koniec temat, o którym z wieloma osobami dyskutowałem, czyli wysokość pozyskanych przez spółkę prowadzącą Monetto.pl środków z IIF Seed Fund. To że kolejne transze będą niezbędne, jest oczywiste. Zanim social lending będzie generował strumień przychodów, który pozwoli się serwisom samym utrzymywać minie trochę czasu. Więc tych 200 tys., które Monetto.pl ma na starcie, na ten start wystarczy. Potem potrzebne będą kolejne środki na utrzymanie firmy przy życiu. Z tym wiąże się jeszcze kwestia “taniego sprzedania” pomysłu przez Łukasza Banacha. Arek Hajduk z IOUCentral podczas naszego ostatniego spotkania przypomniał znalezioną w sieci formułkę “Ideas are nothing. Execution is everything.”. Łukasz na pewno wypowiada się w sposób zdecydowany, co może mu przysporzyć zarówno sympatyków, jak i wrogów. Sam zresztą przywoływałem go do porządku w komentarzach do jednego z wcześniejszych wpisów ;) Nie mogę mu jednak odmówić jednej rzeczy: determinacji. Pomysły są tanie, ale on chociaż próbuje je realizować. Jeśli odpali Monetto.pl, a po wszystkich transzach zostanie mu tylko kilka procent (i dobrze tych kilka procent później sprzeda), to będzie miał u mnie i tak plusa ;-) To bardzo dobry przykład dla wielu would-be-entrepreneurs, którzy dużo mówią, a nic nie robią.

Co ciekawe, na tym, żeby o social lending mówiło się i pisało coraz więcej zależy kilku grupom. Tworząc prostą i niekompletną kategoryzację można wymienić choćby takie:

  • twórcy serwisów social lending - ze względów oczywistych - biznesowych, chociaż jest tu i drugie dno. Można powiedzieć, że w Polsce powstaje całkiem niemało startupów, większość z nich to jednak słabe, nieprzemyślane klony, które szybko są porzucane przez autorów. Co ważniejsze, są to projekty związane z niskim ryzykiem oraz średnim nakładem pracy. Bazują na dwóch filarach: technologii i informacji. Mówiąc kuriozalnie: mogą się nie udać, koszt ich wytworzenia nie jest wielki, jeśli upadną, nic wielkiego się nie stanie. Walczący o udział w rynku social lending mają podniesioną poprzeczkę. Od strony organizacyjnej taki serwis to coś więcej niż aplikacja i informacje. To również rozpracowanie aspektów prawnych i operacyjne ułożenie firmy, twórcy nie mogą sobie pozwolić na budowę przedsięwzięcia metodą odkrywkową. Dochodzi do tego walka z niewidzialnym przeciwnikiem, bo pomysł jest innowacyjny, dotyczy finansów i wymaga czegoś co Amerykanie ładnie określają “guts”. A jak coś dotyczy finansów, to wszyscy przyglądają się temu o wiele baczniej niż klonowi digg.com. A prognozy odnośnie wielkości rynku social lending w przyszłości pokazują, że jest o co walczyć,
  • potencjalni pożyczkodawcy i pożyczkobiorcy - w przypadku tej grupy motywacja jest finansowa - pożyczę taniej albo będę miał lepszą stopę zwrotu niż z funduszy tylko …czy to jest bezpieczne?
  • media - Maciek Budzich na 13-ej Auli wspominał o tym, że serwisy social lending nie będą nawet specjalnie musiały się starać o obecność w mediach, bo temat jest po prostu bardzo nośny.

Podsumowując: interesy tych trzech grup się przenikają, najważniejsze by o social lending pisano rzetelnie i często, bo w polskiej niezbyt innowacyjnej rzeczywistości ten temat musi po prostu okrzepnąć i na stałe znaleźć swoje miejsce w umysłach Polaków pod hasłem “jedna z wielu metod na wzięcie pożyczki” lub “jedna z wielu metod na zarobienie na własnym kapitale”.

A porzucając już rozważania natury filozoficznej ;) dwie ciekawostki:

  • ruszyło forum social-lending.pl, póki co świeci pustkami,
  • Monetto.pl w ciekawy sposób walczy z Kokos.pl (który, jak nasi czołowi blogerzy ładnie napisali, wybił palemkę pierwszeństwa zarówno Monetto.pl, jak i Finansowo.pl): na GoldenLine pojawiła się nowa grupa social lending, na której forum Łukasz Juśkiewicz z IIF Seed Fund i Łukasz Banach z Monetto.pl dyskretnie przekonują, że nie pierwszy, ale bezpieczny będzie zwycięzcą. Cóż pozostaje robić, skoro Kokos.pl zaskoczył i jest pierwszy ;-) Ale porzucając żarty, ciekaw jestem Monetto.pl, dużo jest zapowiedzi, widać zrozumienie tematu, to może być dobry gracz na tym rynku. Z drugiej jednak strony Blue Media w ramach swojej działalności też współpracują z instytucjami finansowymi, może zatem trzymają jakiegoś asa w rękawie…

Pierwszy platforma P2P lending w Kanadzie ruszyła kilkadziesiąt minut temu. Nazywa się IOU Central, a powstała w wyniku połączenia zespołów IOU Central i FairRates.dk. A FairRates.dk to platforma stworzona przez naszych rodaków, czyli

  • Arka Hajduka (który będzie prezentował historię FairRates.dk na najbliższym Bootstrapie i weźmie udział w panelu dyskusyjnym dotyczącym P2P lending),
  • Roberta Białka.

Gratuluję chłopakom wejścia na nowy rynek, ciekawych perspektyw i dynamicznego rozwoju. A sobie gratuluję pierwszego chyba na świecie wpisu o IOU Central ;-)

Więcej wkrótce, po bliższym przyjrzeniu się przygotowanej platformie.

Mieliśmy niedawno okazję obserwować potyczki medialne pomiędzy finansowo.pl i monetto.pl, a w tym tygodniu po cichu, bez medialnego rozgłosu (przynajmniej go nie zauważyłem ;)) wystartował pierwszy serwis P2P lending w Polsce, czyli Kokos.pl.

Kokos.pl został zbudowany przez Blue Media sp. z o. o., która specjalizuje się w produktach mobilnych i obsłudze płatności masowych.

Oczywiście najbardziej interesowało mnie w jaki sposób Blue Media zaimplementowało ideę P2P lending. Jak ładnie zostało to ujęte w Regulaminie, Kokos.pl jest serwisem umożliwiającym Usługobiorcom zawieranie Umów na podstawie danych zawartych w serwisie, w szczególności na podstawie oświadczeń woli składanych z wykorzystaniem kokos.pl.

Co to tak naprawdę znaczy i w czym pomaga Kokos.pl? Pomaga wykonać:

  • weryfikację - czyli sprawdzenie wpisów na temat użytkownika w biurze informacji gospodarczej InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej S.A. i weryfikację numeru konta bankowego oraz ustalenie Statusu użytkownika (na bazie uzyskanych danych oraz historii spłat pożyczek zaciągniętych w kokos.pl),
  • ustalenie - czyli udostępnienie stronom umowy (pożyczkobiorcy i pożyczkodawcom) danych niezbędnych do jej zawarcia,
  • przelew - wiadomo ;),
  • monit - w przypadku opóźnień w spłacie rat wysyłany jest monit (koszt to skromne 3,66 PLN), przy czym możliwe jest wysłanie jednego monitu tygodniowo (per pożyczka).

Oczywiście Kokos.pl jest serwisem, który od strony funkcjonalnej umożliwia przeprowadzenie całego procesu pozyskania pożyczki (z jednej strony) i zainwestowania własnych pieniędzy (ze strony drugiej). Jak działa sam proces pożyczania? Mamy dostępne de facto dwie opcje:

  • pożyczkodawca otrzymuje od Kokos.pl zapytanie odnośnie chęci zawarcia umowy z pożyczkobiorcą, propozycja oprocentowania wyliczana jest jako średnia z preferowanego oprocentowania pożyczkodawców, do których zostało skierowane zapytanie,
  • udział w aukcji, w której pożyczkodawcy składają oferty (kwota od 50 do 500 złotych, oprocentowanie maksymalnie 26%).

Korzystanie z Kokos.pl oczywiście kosztuje. Pierwsza opłata w wysokości 1 złotego pojawia się już na etapie Weryfikacji i jest opłatą za pozyskanie danych z biura informacji gospodarczej. Kolejne opłaty związane są z samą pożyczką, i tak pobierana jest opłata w wysokości 0,5% od kwoty udzielonej pożyczki (jednorazowo od pożyczkobiorcy, 0,5%, jednak nie mniej ni 50 złotych :)), jak i od każdej raty przekazywanej przez pożyczkobiorcę pożyczkodawcy (też w wysokości 0,5%, od każdej raty).

Po udanej rejestracji i weryfikacji możemy pożyczyć od 500 do 1000 złotych. Po spłacie trzech rat możemy pożyczyć już łącznie do 5 tys. złotych. Kwota ta wzrasta do 10 tys. po spłacie pierwszej pożyczki w całości.

Kokos.pl opublikował na stronie opinię prawną dotyczącą sytuacji podatkowej pożyczkobiorcy i pożyczkodawcy. Wykorzystywanie serwisu nie powoduje powstania obowiązku opłaty podatku VAT. Potencjalnie płatnikiem podatku od czynności cywilnoprawnych może zostać pożyczkobiorca, ale tylko w wypadku jeśli w ciągu 3 lat pożyczy ponad 25 tys. złotych. Podatek w wysokości 2% będzie wtedy należny tylko od kwoty przewyższającej 25 tys. złotych.

W chwili pisania tego postu Kokos.pl miał 476 zarejestrowanych użytkowników i 6 aukcji, z czego część, powiedziałbym, testowych. W tej chwili to niewiele, ale serwis jest dostępny dopiero od kilku dni. Na pewno będę śledził rozwój sytuacji. Przymierzam się również do pierwszych inwestycji :)