suler.org

0.2 bew

Zopa ruszyła we Włoszech. Ale na razie gromadziła bazę pożyczkodawców (na zaproszenie), a pod koniec listopada miało ruszyć pozyskiwanie pierwszych pożyczkobiorców. W tym tygodniu planowane jest uruchomienie Zopa w Stanach. Ciekawe jak sobie poradzi z Prosperem. Na tę chwilę przedstawiciele Zopa twierdzą, że mają ponad 175 tys. użytkowników. Prosper twierdzi, że ma ich trochę ponad 490 tys. I chwali się tym, że użytkownicy udzielili ponad 100 milionów pożyczek. Zopa nic o pieniądzach nie mówi :-)

Zopa w mailingu umieściła rozmowę z Maurizio Sella, odpowiedzialnym za uruchomienie serwisu we Włoszech. Dwa ciekawe cytaty:

Pytanie: What has been the most difficult part of the project so far?
Odpowiedź: Difficult choice, I would say the regulatory and fiscal issues. We have spent a lot of time (and money) with our legal and fiscal consultants.

Tak jak wspominałem w swojej prezentacji na Bootstrapie, to nie jest biznes technologiczny. Ale jeszcze jeden cytat, odnośnie kierunku rozwoju:

Pytanie: How do you think we can improve our business in the UK?
Odpowiedź: Implement a secondary market for Lenders.

To będzie bardzo interesujące :-)

Znalazłem też ciekawe szacunki dotyczące skali pożyczek w przyszłości. Wg Online Banking Report w 2010 przez serwisy P2P zostaną udzielone pożyczki w wysokości 1 miliarda dolarów, a w 2017 ma to być już 9 miliardów dolarów. Wtedy P2P stanie się biznesem, który będzie generował znaczące przychody.

I na koniec polski akcent, Michał Czuba w Gazeta.pl napisał o P2P. Artykuł przystępny, moje drobne uwagi są takie, że wysokość udzielonych pożyczek mogłaby być bardziej aktualna, a Smava nie jest z Danii. Ale jeśli ktoś nie znał wcześniej zagadnienia, to polecam.

W życiu każdego sprzedawcy pojawia się moment, w którym liczba leadów i kontaktów staje się azarządzalna przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi (typu Excel). Wtedy, w zależności od wielkości organizacji, wdrażane są za potworne pieniądze komercyjne CRM-y albo instalowane są ich open source-owe odpowiedniki. Możliwe jest też użycie aplikacji dostępnych w sieci, liderem jest tu SalesForce (funkcjonalnie z grubsza podobny do vTigera).

Problem polega jednak na tym, że wszystkie wymienione wyżej narzędzia zwirtualizowały kawałek rzeczywistości w zbyt skomplikowany sposób. Jeśli ktokolwiek z Was miał do czynienia z takim CRM-em, to może odniósł podobne wrażenie jak ja - widząc formularz dodawania nowego lead-u poczułem, jakby ktoś dał mi nim w pysk :-) Dużo pól, parametrów, opisów. Które zamiast wspierać proces sprzedaży, tylko go utrudniają. Zamiast myśleć o wygraniu kontraktu, skupiam się na wypełnianiu formularzy.

Stąd też wzięły się moje poszukiwania human-friendly CRM-a…

Znalazłem dwa :-)

Pierwszy to Heap. Jest w miarę prosty i ma kilka ciekawych elementów:

  • uproszczone zarządzanie potencjalnymi klientami - mamy do dyspozycji cztery grupy, w których możemy dodawać nowe lead-y, szanse, klientów oraz przenosić nieaktywnych klientów do archiwum - jak na mój gust można by to uprościć jeszcze bardziej,
  • możliwe jest tworzenie nowych wiadomości, zadań, lead-ów, szans i klientów poprzez wysłanie maila,
  • możliwe jest również “wyciąganie” danych z Heap-a przez maila - wystarczy wysłać odpowiednio skonstruowany mail, wyniki wyszukiwania zostaną przesłane w mailu zwrotnym,
  • kontakty, lead-y, szansy i elementy w archiwum mogą być pokategoryzowane, co ułatwia robienie przekrojowych raportów,
  • wiadomości mogą być subskrybowane via RSS,
  • kalendarz dostępny oczywiście mamy też w formacie iCal,
  • jeśli ktoś je lubi, to dostępne są widgety pod Mac OS X i Windows Vista,
  • oczywiście jest i API,
  • praca z AJAX-em czystym relaksem,
  • do tego jeszcze jeden bajer: integracja ze Skypem,
  • działa na iPhon-ie ;-)

Oczywiście całość umożliwia w miarę proste zarządzanie kontaktami i lead-ami oraz gromadzenie wiedzy, czyli z grubsza to czego dobry sprzedawca potrzebuje.

Jest i druga aplikacja - Highrise od 37signals. Tu panowie zgodnie z wyznawaną przez siebie filozofią przygotowali narzędzie naprawdę ultraproste. I się zastanawiam, czy to faktycznie nie jest najlepsze podejście do tematu. W pewnych sytuacjach chyba tak - pozwala na niezaśmiecanie sobie głowy (i bazy danych ;)) zbędnymi informacjami. Wysoki stopień abstrakcji, obsługa kontaktów, notatek i task-ów zaspokoi potrzeby 99% sprzedawców.

Radość korzystania z w/w produktów będą mieli zapewne sprzedawcy w małych firmach. Korporacje ze swą potrzebą analizowania i raportowania wg setek parametrów kochają wielkie aplikacje i utrudnianie życia swoim pracownikom. Ale może i na nie przyjdzie kiedyś czas.

A jakie z tego całego pisania tak naprawdę można wysnuć wnioski? Może następujące:

  • nadeszły czasy tworzenia interfejsów dla ludzi, a nie mordek do baz danych,
  • takie interfejsy oczywiście ułatwiają życie użytkownikowi, a utrudniają projektantowi UX :-)
  • podejście takie może decydować o biznesowym sukcesie projektu - CRM, za który płacimy, będzie faktycznie używany i będzie wspierał proces sprzedaży, a nie utrudniał życie sprzedawcom,
  • dotyczy to oczywiście nie tylko CRM-ów, ale aplikacji w ogóle,
  • koniec z gromadzeniem zbędnych informacji,
  • przejrzystość i prostota - less is more,
  • no to sobie pomarzyłem!

;-)

Wspominając Moneysupermarket.com w poście nt. mobilnej wersji Nokaut.pl nie wiedziałem, że firma planuje w tym miesiącu IPO. IPO, po którym wartość spółki szacowana ma być na 2 miliardy dolarów na London Stock Exchange. W ubiegłym roku serwis odwiedziły 64 miliony użytkowników. A przychody i zarobki? No cóż: ponad 210 milionów dolarów przychodów i zysk 24,5 miliona dolarów. Wygląda to dosyć astronomicznie z perspektywy Polish Silicon Valley ;-)